piątek, 20 marca 2015

Gdzie w sieci uczyć się hiszpańskiego

albo gdzie sobie poćwiczyć słownictwo, pisanie czy słuchanie. Garść linków, które, mam nadzieję, że się komuś przydadzą. (A i mi się przyda zrobić porządek w zakładkach)


Dla dzieci:



http://cancionesinfantilesonline.blogspot.com/   piosenki dla dzieci w wieku do mniej więcej 8-9 lat ze słowami i zróżnicowanymi teledyskami

http://www.aasd.k12.wi.us/staff/boldtkatherine/SpanishforKids.htm#Feelings&Emotions proste gry na początek przygody z hiszpańskim, nastawione na słownictwo.

https://espanolparainmigrantes.wordpress.com/category/juegos/ prawdziwa kopalnia pomysłów na lekcje, gier i zabaw nie tylko dla dzieci. Jest w czym przebierać, a na stronie głównej znajdziemy jeszcze piosenki, informacje kulturalne, ćwiczenia gramatyczne, odnośniki do innych ciekawych stron, materiały, fragmenty książek. Bardzo mi się przydaje.

http://dilealsol.es/1OCA/oca1024.swf sympatyczna planszówka online.Mamy do wyboru około dwudziestu zagadnień, m. in. słownictwo, czasowniki, gramatykę, synonimy i antonimy. Dzieci ją uwielbiają. Ma tylko jedną wadę - czasami nie wyświetlają się obrazki.

http://www.bbc.co.uk/schools/primarylanguages/spanish/ słownictwo dla najmłodszych z wyrażeniami i grami tematycznymi. Bardzo fajnie zrobiona strona, wygląda przyjaźnie, ale dzieciom nie znającym języka angielskiego trzeba będzie pomagać.



Dla starszych:



Gramatyka i słownictwo:

 http://www.aprenderespanol.org/ -  bardzo popularna strona z setkami ćwiczeń z odpowiedziami przeznaczonymi dla osób na różnych poziomach zaawansowania, dotyczącymi zarówno gramatyki, jak i słownictwa. Niektóre są interaktywne, przypominające gry, inne bardziej złożone i gotowe do wydruku., dodatkowo mamy czytanki, słuchanki i piosenki. Można tam także znaleźć teorię w przynajmniej dwóch językach - angielskim i francuskim.

http://educarete.byethost12.com/ - słownictwo i gramatyka przypisane do konkretnych działów tematycznych. Sensownie i prosto wyjaśniane, tyle że po hiszpańsku ;) Do tego ćwiczenia sprawdzające.

http://www.proyectosalonhogar.com/ - słownictwo, miejscami bardzo szczegółowe, czytanki, ciekawostki, kawały.

http://hiszpanski.crib.pl/ - polska strona z dość dobrze i obszernie wytłumaczoną gramatyką na poziomie podstawowym plus trochę słownictwa i kultury. Maniera pisania autora może być miejscami irytująca, ale można się przyzwyczaić.

http://www.curso.pl/index.php?p=1_20_gramatyka-hiszpa-ska - jak wyżej. Trochę gramatyki, przydatnych zwrotów i słówek.

http://conjugador.reverso.net/conjugacion-espanol.html - conjugador de verbos. Bardzo przydatna strona, kiedy nie jesteśmy pewni jak odmienia się jakiś czasownik. Wystarczy, że wpiszemy bezokolicznik, a conjugador odmieni nam go we wszystkich czasach.

http://www.ver-taal.com/ - na tej stronie znajdziemy różne ćwiczenia ze słownictwa, zabawy, ćwiczenia gramatyczne, ale przede wszystkim wspaniałe filmiki, słuchanki, reportaże, na których możemy uczyć się słuchania ze zrozumieniem. Oprócz tego trailery hiszpańskich filmów z dialogami do uzupełnienia, piosenki, ogłoszenia. Przez długi czas się nie znudzi.

http://www.notesinspanish.com/ - słuchanki przeznaczone dla różnych poziomów zaawansowania.

http://www.rtve.es/ - dla zaawansowanych. Portal, na którym znajdziemy wiadomości, programy telewizyjne i reportaże radiowe.

duolingo - tę stronę już chwaliłam. Znając jeden język możemy uczyć się od podstaw jakiegoś innego. Co prawda lepiej znać agielski, bo z angielskim można się uczyć właśnie hiszpańskiego, ale także niemieckiego, portugalskiego, włoskiego, francuskiego, rosyjskiego, irlandzkiego (mój od dawna wymarzony), a w przygotowaniu np. japoński (mój następny typ). Język polski pozwoli nam jedynie na naukę angielskiego. Duolingo przypomina grę, bo zdobywa się levele i punkty za przerobione lekcje. Ćwiczenia polegają głównie na powtarzaniu. Piszemy ze słuchu, uzupełniamy, odmieniamy słówka, jeśli mamy dobry mikrofon możemy nawet wymawiać i program ocenia, czy zrobiliśmy to poprawnie. Wciąga! Jest także aplikacja na telefon.

http://www.cervantes.es/polska/nauka_hiszpanskiego_pl.htm - dla tych, którzy potrzebują jakiegoś dokumentu potwierdzającego znajomość języka. Egzaminy DELE przeprowadzane są w dwóch miastach Polski: Krakowie i Warszawie. Na tej stronie znajdziemy odnośniki do strony warszawskiego Cervantesa i krakowskiego, a także do hiszpańskiego Instytutu Cervatesa, w którym poprawiane są egzaminy z całego świata. Na każdej z tych stron znajdziemy przykładowe egzaminy (również interaktywne) oraz linki do zapisów. Inaczej niż przy egzaminach z języka angielskiego, dostęp do starszych egzaminów jest bardzo utrudniony, materiałów i książek do przygotowania się do egzaminu prawie nie uświadczysz, zwłaszcza, że sama forma egzaminu lekko się zmieniła, bodajże w ubiegłym roku, więc trzeba radzić sobie samemu. Jeśli się mieszka w Warszawie lub Krakowie, można zapisać się na kurs przygotowujący do egzaminu w instytutach Cervantesa.

http://www.rae.es/ - Real Academia Española, czyli  Hiszpańska Akademia Królewska, to instytucja odpowiedzialna za regulowanie i rozpowszechnianie języka hiszpańskiego. Na ich stronie znajdziemy słownik (oczywiście hiszpańsko-hiszpański), który zawiera bardzo obszerne tłumaczenia słów, wraz ze złożeniami i wyrażeniami oraz zwrotami z języka potocznego.

wiosna idzie, ale powoli

piątek, 27 lutego 2015

Pollo al chilindrón - sposób na delikatnego kurczaka o słodkim posmaku

Na dziś przepis łatwy i przyjemny, który można przygotować w stosunkowo krótkim czasie (nie licząc czasu krojenia. Jakby był weekend to zatrudniłabym do tego męża, bo on kroi na takie równe i ładne kawałki, a ja byleby było szybko i dałoby się pogryźć, a wygląd to dla mnie sprawa drugorzędna.)
\
El chilindrón to rodzaj sosu, którego bazą są pomidory, czerwone papryki i czosnek. W tej salsie można dusić różnego rodzaju mięsa: kurczaka, królika, czy jagnięcinę.



Składniki:

Kawałki kurczaka z kością (jakieś 700/800m g) ja użyłam piersi, ale mięso z kością daje więcej smaku.
1 cebula
Kilka ząbków czosnku
2 papryki czerwone
2 papryki żółte lub zielone
6 pomidorów użyłam 3 pomidorów rzymskich i 1 puszki krojonych pomidorów, ze względu na to, że te zimowe pomidory nie są takie słodkie.  
Szklanka białego wina wybrałam greckie półsłodkie 
Oliwa z oliwek extra virgin
Sól
Pieprz

Ewentualnie można dodać szynkę serrano albo jakąś podobną do niej.



Wykonanie:

Najlepiej wszystkie składniki pokroić sobie wcześniej. To znacznie przyspiesza proces produkcji.

Warzywa kroimy w kostkę, a kurczaka na małe kawałki. Chyba, że chcemy sobie zrobić piersi z kurczaka
w sosie chilindrón, to wtedy tylko lekko je rozbijamy. 


Wlewamy oliwę na patelnię i, kiedy będzie gorąca, zaczynamy smażyć na niej kurczaka. Robimy to na dużym lub średnim ogniu. Jak tylko kurczak nabierze złotego koloru, wyjmujemy go z patelni i odkładamy do jakiegoś naczynia.



Na tej samej oliwie (możemy dolać jej jeszcze trochę, jeśli jest taka potrzeba) smażymy czosnek, cebulę i paprykę tak, żeby się zeszkliły i zmiękły. Trwa to niecałe 10 minut.


Dodajemy kurczaka, pomidory, wino i przyprawy.


Dusimy na wolnym ogniu przez co najmniej 20 minut. Szczerze powiedziawszy, kiedy spróbowałam dania po 5 minutach duszenia, zaczęłam się zastanawiać, czym to będę musiała doprawić, bo było bardzo mdłe. Jednak po odczekaniu przepisowego czasu, okazało się, że smaki poszczególnych składników doskonale się ze sobą wymieszały i tworzą smakowitą (i cudownie pachnącą!) całość. 


Teraz już można nakładać na talerze. Pollo al chilindrón podaje się z ryżem, ziemniakami, frytkami, chlebem. U nas padło na ryż, bo stosunkowo krótko się go przyrządza i daje ładny kontrast. Danie ozdabiamy ziołami.


Z pewnością pollo al chilindrón będzie się pojawiał w naszym menu, bo zdecydowanie przypadł nam do gustu. A jeśli miałabym nieco więcej czasu to podałabym go pewnie z jakimiś podpłomykami.

piątek, 23 stycznia 2015

Coca - przepis. (To nie jest to, o czym myślicie)

Coca to popularne danie z Katalonii, przygotowuje się je także w Walencji, Balearach, a także Andorze. Jednak ciężko stworzyć jakąś definicję, gdyż istnieje tyle różnych wariacji. Mogą być na słodko lub słono, na bardziej kruchym lub puchatym spodzie, przekrawane na pół i nadziewane lub przypominać podpłomyki, mogą zawierać w swoim składzie piwo albo oliwę, mąkę kukurydzianą albo pszenną, drożdże suche lub świeże. Różnią się także sposobem wykonania. Co je łączy? Chyba to, że powstają z masy. Można by je po polsku nazwać po prostu "ciastem", ale to zbyt ogólne. 
Skojarzeń z pizzą nie da się uniknąć, jakieś pokrewieństwo między nimi musi istnieć, bo i region Morza Śródziemnego i przenikanie się kultur, a także obecność Rzymian na Półwyspie Iberyjskim, sprawiają, że podobieństwa między kuchniami śródziemnomorskimi są dość wyraźne. Cocas są na pewno lżejsze od pizzy, bo nie mają w swoim składzie sera.
Na słoną wersję nakłada się zazwyczaj warzywa sezonowe: bakłażan, paprykę, karczoch, cebula, szpinak, pomidory, oliwki (co kto lubi), ryby, najczęściej tuńczyk i sardynki albo mięso.

Żeby zobaczyć różnorodność cocas podaję linki.
Słone: coca salada
Słodkie:  coca dulce (jak widać nawet Roscón de Reyes podpina się pod ten termin)

A to mój pomocnik. Wyczuł, że będzie tuńczyk.

Ta, którą wybrałam do wykonania, zaskoczyła mnie sposobem przygotowania i możliwościami, jakie stwarza. Niestety ze względu na ograniczenia czasowe (dzień roboczy) musiałam, np. ograniczyć czas przechowywania w lodówce, bo musiałabym udać się na zajęcia o suchym pysku. Tak, to przepis może nie pracochłonny i nawet nie czasochłonny (mam na myśli ilość minut spędzonych w kuchni), ale na pewno rozciągnięty w czasie. Przepis pochodzi z bloga http://persucar-hipa.blogspot.com i podam proporcje na ciasto właśnie z niego, bo ja robiłam z większych i jak zawsze na oko.

Przepis na coca z tuńczykiem i salami

Składniki:
Na ciasto:
500 g mąki
280 g wody
25g oliwy z oliwek
10g soli
10 dg drożdży

Dodatki:
1cebula
1 papryka czerwona
1 papryka żółta
1 opakowanie tuńczyka w sosie własnym
salami
pół słoiczka suszonych pomidorów
natka pietruszki do posypania (u mnie mrożona)
oliwa z oliwek do smarowania 

Wykonanie:

Robotem kuchennym lub mikserem miksujemy dobrze mąkę z wodą. Otrzymaną masę przykrytą wilgotną ściereczką umieszczamy w suchym miejscu na około 1 godzinę.





Po tym czasie dodajemy do masy oliwę, sól i drożdże i znowu miksujemy aż do uzyskania jednolitej masy, którą umieszczamy w posmarowanym oliwą naczyniu i wkładamy do lodówki na ile chcemy. Można nawet przygotować sobie masę dzień wcześniej i wstawić na całą noc do lodówki.

Kiedy już dojdziemy do wniosku, że ciasto dość się należało w lodówce, wyciągamy i czekamy około godziny. W tym czasie możemy przygotować dodatki. Warzywa kroimy w kostkę lub paski, cebulę najlepiej w piórka, siekamy pietruszkę, tuńczyka rozdrabniamy.


Najważniejszy etap: wstępna obróbka termiczna

Ustawiamy piekarnik na 250 stopni Celsjusza. Dzielimy ciasto na 6 części i z każdej z nich formujemy kulkę, a później cienko je rozwałkowujemy w kształt łódki albo prostokąta, albo kółka.




Na blachę wykładamy papier do pieczenia i na nim układamy nasze cienko rozwałkowane placki. Nakłuwamy je widelcem i smarujemy oliwą.


Wsadzamy do piekarnika na 2 minuty. Wyjmujemy, obracamy na drugą stronę (to całkiem łatwe - nie kruszy się ani nie rozciąga) i ją też smarujemy oliwą. Wkładamy z powrotem do piekarnika, tym razem na 3 minuty.
Ten proces sprawia, że ciasto po tym podpieczeniu będzie kruche i dodatki nie sprawią, że namoknie. W ten sposób przygotowane placki możemy mrozić!

Po wyjęciu z piekarnika jeszcze raz smarujemy ciasto oliwą i nakładamy na nie dodatki.



Zmniejszamy temperaturę panującą w piekarniku do 200 stopni i wkładamy na około 15/20 minut (aż się zarumieni). Wyjmujemy i jemy, jeśli mamy na tyle czasu;) Stąd też średnia jakość końcowych zdjęć, bo naprawdę wolałam zdążyć zjeść niż zrobić ładne ujęcie cocas. Wersja druga jest dla mojego męża, który jadł późnym wieczorem, więc tym razem światło było słabe. W każdym razie smakowało świetnie! Kruche delikatne ciasto, o lekko słodkawym posmaku, mimo że w składnikach wcale nie było cukru, wysmakowane, mimo, że jedyną przyprawą była sól. Jak dla mnie - groźna konkurentka pizzy.






piątek, 9 stycznia 2015

100 miejsc do odwiedzenia w Hiszpanii. Część I. Andaluzja

W ramach noworocznych postanowień lub inspiracji - 100 miejsc wartych odwiedzenia w Hiszpanii. Żeby nie plątać się tam i z powrotem po mapie, postanowiłam przypisać je do ich wspólnot autonomicznych, które to uporządkowałam alfabetycznie. Dla przypomnienia:


1 wpis - 1 wspólnota, bo jeśli miałabym od razu zamieścić listę 100 miejsc z opisami, to stworzenie jej zajęłoby mi pewnie miesiąc, a taką dużą ilość tekstu źle się czyta na raz na komputerze.

Andaluzja

1. Granada (pisownia oryginalna). Jak mówi hiszpańskie przysłowie: "Kto nie widział Grenady, ten niczego nie widział". W historii Hiszpanii szczególnie upodobałam sobie czas, kiedy to jej część zamieszkiwali Maurowie. Wtedy też Granada była najbogatszym i największym miastem Półwyspu Iberyjskiego. A później i z niej ostatecznie wypędzono Maurów. Znajduje się tam przełęcz, która nazywa się "Ostatnie spojrzenie Maura" i jest miejscem, z którego przegrany król Boabdil spojrzał po raz ostatni na swoje ukochane miasto. A jego matka, nie przebierając w słowach, rzekła: " Teraz płacz jak kobieta, skoro nie potrafiłeś bronić jak mężczyzna". Chciałabym z tego miejsca spojrzeć na Granadę, posiedzieć i pomyśleć.


Albaycín czyli dawna dzielnica arabska i oczywiście Alhambra - zespół pałacowy budowany w XIII wieku ze słynnym Dziedzińcem Lwów, czy ogrodami Generalife - to miejsca, których nie można pominąć podczas podróży do Granady. To miejsca, które czekają na mnie i mojego męża ;) 


 2. Córdoba - tu również można zobaczyć pozostałości świetności architektury Maurów: przebudowany na katedrę meczet Mezquita i zespół fortyfikacyjny Alcazar.

3. Podróż promem do Ceuty  - hiszpańskiego miasta eksklawy, położonego na terytorium Maroka.  

4. Sevilla - stolica flamenco, Real Alcazar, czyli piękny pałac o korzeniach arabskich, gdzie, między innymi, kręcony jest następny sezon "Gry o Tron", czy Plaza de España, plac, który pojawił się w "Gwiezdnych Wojnach. Ataku klonów",Giralda, czyli przerobiony na wieżę dzwonniczą (okazałą, 104 m) dawny minaret; to tylko niektóre z atrakcji, którymi może uraczyć nas stolica Andaluzji.


 5. Westernowe miasteczka w pobliżu Almerii zbudowane specjalnie na potrzeby filmów takich jak "Dobry, zły i brzydki", "Za kilka dolarów" Sergio Leone, czy "Indiana Jones i Ostatnia Krucjata" Spielberga doskonale wtapiają się w krajobraz pustyni Desierto de Tabernas. W dzieciństwie lubiłam westerny, uwielbiałam książki o Indianach, a zasypiałam przy dźwiękach muzyki Enio Morricone, wyobrażając sobie jak podróżuję konno po dziewiczych lasach. Mam sentyment ;)



6. Łańcuch górski Sierra Nevada i jego najwyższy szczyt Mulhacén. Mierzy 3.478,6 metrów nad poziomem morza i jest najwyższą górą na Półwyspie Iberyjskim. Trasa nie jest strasznie trudna, ale za to dość długa, nawet jeśli naszą wędrówkę zaczniemy z którejś z wysoko położonych wiosek. I najlepiej wędrować po Sierra Nevada latem, bo wtedy już na szczycie nie powinno być śniegu. (Chociaż przyprószone śniegiem szczyty prezentują się bardziej majestatycznie ;))


 7. Ronda - miasto położone po dwóch stronach wąwozu rzeki Guadalevín. Składa się z dwóch dzielnic: starszej, arabskiej i nowszej, powstałej po wypędzeniu Maurów z Hiszpanii. Jego największe atrakcje to monumentalny most łączący obie części wąwozu, pałace arabskie i wiszące domy.

Przypomina trochę Rivendell ;) źródło


8. Setenil de las Bodegas - "miasto pod wiszącą skałą".




9. Nerja - miasto w prowincji Malaga, położone nad Morzem Śródziemnym. Może poszczycić się ciekawą jaskinią Cueva de Nerja, XIX-wiecznym akweduktem, czy imponującym punktem widokowym o szumnej nazwie "El balcón de Europa", czyli Balkon Europy.


10. Białe miasteczka Andaluzji - istnieje droga łącząca najpiękniejsze białe miasteczka tej wspólnoty autonomicznej. Mierzy około 300 kilometrów, więc najlepiej odbyć ją samochodem lub wybrać się do któregoś z urokliwych miasteczek. Należą do nich, m. in. Castellar de la Frontera, Algodonales, Prado del Rey, Zahara de la Sierra.

środa, 17 grudnia 2014

Roscón de Reyes

Obiecany przepis na Ciasto Trzech Królów. W smaku przypomina drożdżową bułkę, którą moja babcia piekła przy okazji pieczenia chleba w tradycyjnym piecu. Stare, dobre czasy. Jest proste do wykonania, jednak wymaga trochę czasu na rośnięcie, więc dobrze zacząć przygotowywać je rano, żeby nie kończyć późną nocą.



Roscón de Reyes to bardzo stare ciasto. Kojarzy się je z rzymskimi saturnaliami, kiedy to rozdawało się okrągłe placki z figami i miodem ludowi oraz niewolnikom. Ma kształt wieńca. Przyozdabia się je bakaliami, kandyzowanymi owocami, migdałami, cukrem, a do środka wkłada się ziarno suszonego bobu. Ta tradycja sięga III wieku naszej ery i polega na tym, że szczęśliwy znalazca, zostawał "królem spotkania". Obecnie, w niektórych miejscach, ten, kto znajdzie bób musi zapłacić za roscón lub kupić następny. Coraz częściej do środka wkłada się także figurki albo nawet pieniądze. Popularne stało się także nadziewanie ciasta kremem śmietankowym, czekoladowym, kakaowym, czy truflowym. Roscón trafił także do Portugalii, Meksyku i Argentyny. Istnieje także francuskie ciasto "galette des Rois", które także podaje się z okazji święta Trzech Króli, jednak różni się wyglądem i nadzieniem od tego hiszpańskiego (jednak i tu pojawia się ziarno bobu!)

Składniki

650 g mąki
250 ml letniego mleka
25-30 g świeżych drożdży
120 g cukru
120 g masła lub margaryny (stopionych!!!)
2 jajka i jedno żółtko
10 g soli
2 i 1/2 łyżeczki wody z kwiatu pomarańczy
otarta skórka z 1 cytryny i 1 pomarańczy

Do przyozdobienia:

bakalie
cukier
białko jajka
co tylko przyjedzie nam do głowy  


Wiedziałam, że kiedyś woda z kwiatu pomarańczy przyda się mi do jakiś innych celów niż kosmetyczne. Moja jest marokańska, zakupiona w tureckim sklepie, ale znajdziecie je także w sklepach z orientalną żywnością lub kosmetykami naturalnymi. W tym drugim przypadku trzeba jednak zwrócić uwagę na skład, dopilnować, żeby zawierał tylko wodę i esencję z kwiatu pomarańczy.

Wykonanie

Zaczyn: 
Najpierw mieszamy w jakimś sporym naczyniu troszkę mleka z drożdżami i 2 lub 3 łyżkami mąki. Kiedy pozbędziemy się grudek, przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce bez przeciągów. U mnie trafiło na miejsce pod kaloryferem, dzięki czemu rosło być może nawet za szybko, ale ze względu na stosunkowo niską temperaturę w pomieszczeniach (18 stopni) nie było innego wyjścia. Po 15, 20 minutach zaczyn powinien "ruszyć".

Następnie do naszego zaczynu dodajemy resztę składników: roztopione masło, resztę mąki i mleka, cukier, sól, jajka, wodę z kwiatu pomarańczy i skórkę pomarańczową i cytrynową. 


Mieszamy, aż powstanie jednorodna masa, a później zagniatamy ciasto. Możemy to robić na stolnicy, ja wolę w garnku, jest później mniej sprzątania. Jeżeli ciasto zbyt się lepi, możemy dodać nieco mąki. Formujemy z ciasta kulę i przykrywamy naczynie wilgotną ścierką, po czym znowu je odstawiamy w ciepłe miejsce.


Po kilku godzinach powinno podwoić swoją masę.( U mnie wystarczyło poczekać 3h).



Wyciągamy ciasto na posypaną mąką stolnicę i znowu wyrabiamy. Tę ilość ciasta można podzielić na 2 części lub zadowolić się jednym dużym rosconem (jak ja). Kulę trzeba nieco spłaszczyć.


Następnie wkładamy w środek ciasta dwa palce, żeby zrobić otwór. (Można to zrobić jakimś okrągłym naczyniem, ale wtedy marnuje się trochę ciasta).


Później już powiększamy otwór dłońmi. I nie ma się, co bać, i tak podczas pieczenia zmniejszy swoją średnicę. Uformowany już wieniec kładziemy na blasze przykrytej papierem do pieczenia. Wieniec musi jeszcze troszkę podrosnąć, dlatego najlepiej włożyć go na około godzinę do wyłączonego piekarnika, nagrzanego wcześniej do 50 stopni.


W tym czasie możemy przygotować bakalie i owoce, którymi zamierzamy przybrać nasze ciasto. Figi należy pokroić na mniejsze kawałki. Białko jajka utrzepać lekko widelcem. Po godzinie wyciągamy podrośnięty wieniec z piekarnika i malujemy białkiem, ozdabiamy bakaliami, ewentualnie posypujemy cukrem kryształem. Jeśli chcemy, właśnie wtedy możemy wcisnąć do środka ziarno bobu.


Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni i pieczemy przez - to wszystko zależy od wielkości naszego roscona; w hiszpańskim przepisie podawano 20 minut na niewielki roscón, mój potrzebował aż 40 zanim się przyrumienił. Dla pewności można sprawdzić patyczkiem, czy w środku jest już upieczony. Jeśli tak, wyjmujemy z piekarnika i cieszymy się naszym ciastem.

Nie trzeba czekać do 6 stycznia, bo roscón de Reyes naprawdę świetnie się prezentuje. Nie mówiąc już o zapachu, zwłaszcza podczas pieczenia. Odpowiadają za niego skórki i woda pomarańczowa.





niedziela, 14 grudnia 2014

Spotkanie wigilijne w hiszpańskim stylu

Co sobotę mam 2 godziny lekcji hiszpańskiego z gimnazjalistkami w szkole, w której kiedyś sama się uczyłam. Ze względu na nadchodzące Święta postanowiłyśmy sobie urozmaicić zajęcia i zorganizować hiszpańską ucztę bożonarodzeniową połączoną z oglądaniem filmu. Jako, że w Hiszpanii najbardziej tradycyjne świąteczne smakołyki to słodycze, właśnie one miały grać pierwsze (i jedyne) skrzypce. Przecież nie będziemy robić pieczonego indyka czy prosiaczka dla siedmiu osób i mając na względzie ubogie wyposażenie klasy jeśli chodzi o kuchenne utensylia. Całe szczęście, że chociaż miałyśmy zlew i bieżącą wodę do dyspozycji. Ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Zapomniałam chochelki, nie szkodzi, nalewałam gorącą czekoladę kubkiem i nawet obyło się bez ofiar.

Oto, co próbowałyśmy:


Turrony i polvorones





Turrony to słodycze najprawdopodobniej pochodzenia arabskiego. Robi się je z miodu, cukru i białek jaj oraz orzechów laskowych, piniowych albo migdałów. Mogą być miękkie i przypominać w konsystencji chałwę lub też twarde, z dużymi kawałkami orzechów. Te z Alicante od spodu mają przyklejony opłatek. (Właśnie takie są na zdjęciu).
Polvorones to rodzaj rozsypujących się pod wpływem dotyku ciasteczek, najczęściej zawijanych w papierki jak cukierki. Pochodzą z Andaluzji. Składają się z migdałów, mąki, smalcu i cukru. To podstawowe składniki, ale różnych wersji tego przysmaku istnieje naprawdę wiele. Dodaje się do nich, na przykład: aromaty, kakao, czekoladę, skórkę z cytryny lub pomarańczy.

W większym mieście można bez problemu dostać turrony w Almie lub sklepach z ekskluzywną żywnością, czasem trafiają się i w innych supermarketach, ale nie zawsze akurat w okresie świątecznym. Polvorony już trudniej upolować. Na szczęście jeden z moich uczniów wybierał się na krótką wycieczkę z Hiszpanii i obiecał mi przywieźć te tradycyjne słodycze. 



Roscón de Reyes upiekłam dzień wcześniej. To tradycyjne ciasto pieczone z okazji dnia Trzech Króli, czyli osobistości, które w Hiszpanii przynoszą prezenty, zamiast świętego Mikołaja. Jest piękny, smaczny i cudownie pachnie, zwłaszcza podczas pieczenia. Mi wyszedł ogromny, więc dziewczyny dostały nawet po kawałku "na wynos". Niedługo przepis na roscón pojawi się na blogu.


Razem z kuzynką przygotowałyśmy także churros. (Na zdjęciu to te, które przypominają paluszki albo biszkopty). W smaku nie odbiegały od tych hiszpańskich, ale już wygląd odbiegał od oryginału, bo nie miałyśmy szprycy z otworem w kształcie gwiazdki, więc po prostu lepiłyśmy podłużne, walcowate kształty. Tym razem korzystałam z polskiego przepisu: churros (Nasze uwagi do przepisu: jeśli nie chcecie mieć w kuchni sajgonu spowodowanego wybuchającym olejem, warto smażyć pod pokrywką).


A czekoladę na gorąco (chocolate caliente) robiłam już któryś raz. Na blogu znajdziecie przepis tu

W ogóle churros con chocolate to najlepszy sposób na wzmocnienie sił po wyczerpującym Sylwestrze. Bo właśnie na Nowy Rok całe hiszpańskie rodziny wybierają się do kawiarni, żeby cieszyć się gęstą pożywną czekoladą i gorącymi churros.


Może mało świąteczny, ale za to bardzo hiszpański - "Volver" Almodovara.

I mandarynki, żeby się "odsłodzić".

czwartek, 27 listopada 2014

Stereotypy dotyczące mieszkańców poszczególnych regionów Hiszpanii

Hiszpania to kraj niejednorodny pod względem języka, kultury i tradycji. Język hiszpański (kastylijski) jest językiem urzędowym w całym kraju, ale nie zmienia to faktu, że są regiony, które mają drugi język urzędowy (i często traktują go jako pierwszy, używając kastylijskiego tylko wtedy, kiedy muszą). Do tego należy dodać języki i dialekty nie mające statusu urzędowych. A także kuchnię, krajobraz i klimat. Nic dziwnego, że mieszkańcy różnych wspólnot autonomicznych nie są do siebie wcale podobni. Czasem nawet się nie lubią nawzajem i przypisują sobie negatywne cechy. Wspólnot jest 17, ale przyjrzymy się tylko tym najbardziej charakterystycznym.


Galicia

Zacznę od Galicii, jako że z mieszkańcami tego regionu miałam najwięcej do czynienia. Mówi się, że są niezdecydowani, zamknięci w sobie, przesądni, skomplikowani, nieufni, wymijający i niebezpośredni. Podobno mają na najprostsze pytanie odpowiadać pytaniem, na przykład na zwykłe "jak się masz" mogą odpowiedzieć "a dlaczego pytasz?". Co do tego ostatniego, to sami Galisyjczycy przyznają, że zdarza im się tak robić. Natomiast z nieufnością i skrytością się nie spotkałam. Wręcz przeciwnie. Widziałam ludzi uśmiechniętych i otwartych, jednak bardziej spokojnych i cichszych (jak na hiszpańskie standardy). A co do powiedzenia o sobie mają sami galisyjczycy? Ich wizja wyraźnie odstaje od stereotypów, przynajmniej w tym spocie reklamowym, który często pojawiał się w telewizji podczas mojego pobytu w Galicii.


Co ciekawe, w Argentynie "gallegos" czyli Galisyjczykami nazywa się wszystkich hiszpańskich imigrantów. Aż 70% hiszpańskich imigrantów w Argentynie to Gallisyjczycy, a Argentyna jest drugim po Hiszpanii krajem z największą ilością gallegos.

Katalonia

Z kolei Katalończyków opisuje się jako skąpych, pracowitych, niezależnych,dumnych z siebie, Katalonii i swojego języka, materialistów, nacjonalistów, patriotów.  Z pewnością wynika to z tego, że Katalonia to najbardziej rozwinięty i najbogatszy region Hiszpanii. Jak to często w życiu bywa - bogactwo budzi zazdrość biedniejszych sąsiadów. I nie ma znaczenia czy do pieniędzy doszło się własną, ciężką pracą. Żeby było jeszcze gorzej - Katalończycy nie chcą się tymi pieniędzmi dzielić, w zasadzie to najchętniej odłączyliby się od Hiszpanii (co jest mało realne, bo Hiszpania nie zamierza oddać takiego dochodowego terenu). Nie wzbudza to sympatii pozostałych mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego. Katalończycy niechętnie posługują się językiem kastylijskim, co może jest powodem do nadania im kolejnego przezwiska:"polacos".



Ale dlaczego nazywa się ich Polakami? Na to pytanie nie umieją odpowiedzieć nawet najstarsi Katalończycy. Istnieje kilka różnych teorii, ale czy któraś jest prawdziwsza od pozostałych?
Do mnie najbardziej przemawia ta o "niezrozumiałości" języka katalońskiego dla Hiszpanów. Przypomina on raczej francuski, wymowa jest także inna od hiszpańskiej. Równie dobrze mogliby rozmawiać z Polakiem jak i z Katalończykiem. To tak jak w Polsce, kiedy nie rozumiemy czyjejś wypowiedzi, twierdzimy, że nasz rozmówca "mówi po chińsku". Cóż, polski dla ucha Hiszpana, może brzmieć jak szalenie trudny język; te wszystkie "sz", "cz", "dż" i ich zbitki. Chiński przy tym wymięka, ma znacznie łatwiejszą wymowę z dużą ilością samogłosek.
Inną teoria skupia się na podobieństwach w historii między Polską a Katalonią. Podkreśla silny patriotyzm Polaków i ich ciągłą walkę o niepodległość. Inwazja Niemiec na nasz kraj zbiega się z inwazją generała Franco na Katalonię.

Są też i kawały...

Dlaczego Walencję nazywa się Czechami
Dlatego, że znajduje się pod Polską

(¿Por que les llaman a los valencianos checos? -. Porque están debajo de Polonia.) 

Ba, istnieje nawet humorystyczny kanał telewizyjny o nazwie Crackovia, gdzie produkowane są najlepsze parodie meczów Barcelony i Realu Madryt (ale nie tylko). Aktorzy dobierani są pod względem podobieństwa do piłkarzy i niektórzy grają naprawdę świetnie. Moje ulubione odcinki to te z czasów Guardioli i Mourinho jako trenerów hiszpańskich drużyn. Tutaj można sobie zobaczyć skecze z polskimi napisami: crackovia
Jednak to raczej rozrywka dla fanów hiszpańskiej ligi ;) 


Kraj Basków

Z Baskami sprawa przedstawia się podobnie. Uważa się ich za dumnych, brutalnych nacjonalistów i separatystów. Nie dość, że nie wiadomo skąd się wzięli (do dziś naukowcy nie potrafią tego określić), ich język jest niepodobny do żadnego z języków romańskich, a nawet indoeuropejskich, to jeszcze mają ETA, czyli organizację polityczną walczącą metodami zbrojnymi (żeby nie powiedzieć terrorystyczną. Co prawda, większość Basków wcale jej nie popiera i są przeciwni jej istnieniu. Jednak i tak wpływa ona na ocenę Basków przez innych mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego. Baskowie z pewnością mogą poszczycić się ciekawym folklorem, mitologią i niecodziennymi dyscyplinami sportowymi, takimi jak:podnoszenie głazów, wyścigi psów pasterskich, sztuka walki, zwana "zipota", wyścigi łodzi rybackich

 

 Andaluzja

Andaluzyjczyków charakteryzuje się w ten sam sposób jak innych Południowców - Włochów, Greków, czy ogólnie Hiszpanów. Mówi się, że cechuje ich uprzejmość, dobry humor, ciągła chęć do zabawy, otwartość i, przede wszystkim, lenistwo. Są także gościnni, rozrywkowi, mili, głośni i lubią pić. Jako, że jest tam najcieplej, życie toczy się w zwolnionym tempie. To tam najbardziej przydatna jest siesta, bo upał w południe staje się nieznośny. Natomiast w nocy rozpoczyna się szaleństwo - bary, dyskoteki, picie i relaksowanie się po ciężkim dniu. A według badań robionych przez Milkę, należą także do najbardziej czułych mieszkańców Hiszpanii. 



Kastylia

Kastylijczycy uważani są za najbardziej poważnych, uczciwych, trzeźwych i konserwatywnych. Z kolei przeciętny mieszkaniec stolicy to pyszałek i nieodpowiedzialny kierowca, który lubi szybką jazdę. Tu też ujawnia się typowa niechęć mieszkańców reszty kraju do mieszkańców stolicy. Wydają się bardziej zamknięci i traktują innych z rezerwą. Znajomi Hiszpanie twierdzą, że kiedy zapytasz Madrytczyka, która godzina, to tylko "rzuci cyframi" i pójdzie w swoją stronę. Chodzi o to, żeby jak najszybciej przekazać informację i nie tracić niepotrzebnie czasu. Serdecznym Andaluzyjczykom czy uprzejmym Galisyjczykom może to się wydawać bardzo niegrzeczne. Polak nie odniósłby takiego wrażenia;)



Istnieją także inne stereotypy, dotyczące przede wszystkim najbliższych sąsiadów, ale te są najbardziej charakterystyczne.