sobota, 3 maja 2014

Tradycyjne galisyjskie domy, portugalskie azulejos (płytki na fasadach domów) i ciekawe architektonicznie spichlerze

Zainspirowana architektonicznymi wpisami i zmotywowana przez Gosię z bloga http://www.rodzynkisultanskie.com/ postanowiłam w końcu napisać coś o tradycyjnych galisyjskich domach, które uwielbiam! i o domach z portugalskimi wpływami, które prześladowały moje oczy zawsze w drodze do centrum niewielkiego miasta Rianxo.



Galisyjskie domy tradycyjnie budowano z kamienia. Były to niskie budowle, jednopiętrowe z zagrodami dla zwierząt z przodu lub z tyłu, zadaszonymi dla ochrony przed słońcem lub deszczem.

tutaj: miejsce dla zwierząt, które obecnie służy do przechowywania różnych rzeczy i zaparkować auto też można. W głębi wejście do domu. Jak widać do budowy użyto pokaźnych kamieni. Dom ma pewnie 200-300 lat i trzyma się nieźle.



Domy mają grube mury. W środku - kamienne podłogi i ściany, kamienne piece. W jakiś sposób sprawiają ciepłe wrażenie, o wiele bardziej niż gładkie ściany i panele. Podczas upalnego lata sprawdzają się znakomicie, natomiast zimy, które są raczej wilgotne niż mroźne, sprawiają problemy. Przede wszystkim, ciężko je ogrzać. Ponadto, ta wilgoć wchodzi w mury i wchodzenie do łóżka, układanie się na zimnym, lekko wilgotnym prześcieradle nie jest przyjemne.  

 
Mimo tego, i tak kamienie okazują się najlepszym rozwiązaniem. Nowsze domy budowane tańszymi metodami - z cegły czy pustaków - okazują się nieprzystosowane do klimatu, szybciej się niszczą, pojawia się grzyb, w lecie jest za gorąco. 
 Inną opcją jest przebudowywanie starych domów lub dobudowywanie do nich nowszych części lub kondygnacji. 



Wzdłuż drogi ciągną się kamienne murki wysokie na metr lub półtora. Cieszę się niezmiernie, że nie miałam w Hiszpanii samochodu i nie musiałam wjeżdżać w te wąziutkie uliczki

tu mieści się tylko jedno auto i jeszcze trzeba uważać na lusterka.

Jeszcze jeden domek i kamienna kapliczka:


lub kamienny kościółek:

Ale to nie koniec architektonicznych perełek Galicii. Ciekawą formą architektoniczną są stare spichlerze przeznaczone do suszenia i przechowywania kukurydzy i innych zbóż. Mogą być kamienne lub drewniane (mniej popularne). Specjalne otwory pozwalają na swobodny dostęp powietrza a oparcie ich na kolumienkach chroni przed szkodnikami.





Spichlerze tak właśnie wyglądające mają długą tradycję sięgającą przynajmniej XIII wieku. Przypominają mi małe kapliczki i można je znaleźć w co drugim ogródku niewielkich miasteczek i wsi. 


W Galicji portugalskie wpływy jednak są bardzo odczuwalne. Dlatego też oprócz takich tradycyjnych zabudowań, gdzieniegdzie zobaczyć można oklejone płytkami fasady budynków.

 
 To mój prześladowca. Nazywałam go domkiem dla barbie. Niestety zdjęcie nie oddaje w 100% rzeczywistości. Naprawdę kolory są bardziej żywe, a kontrast większy.

Azulejos to cienkie ceramiczne płytki pokryte błyszczącym szkliwem. Szczególnie popularne są w Portugalii, gdzie powstawały z nich prawdziwe dzieła sztuki. 

 
To już Portugalia - wycieczka do Porto. Reszta zdjęć z azulejos również z tego miasta.

Istnieją dwie teorie dotyczące nazwy. Według zwolenników jednej azulejo pochodzi od arabskiego słowa oznaczającego gładki kamyk, według innych pochodzi od hiszpańskiego i portugalskiego słowa azul, czyli "niebieski". To ostatnie wydaje się całkiem rozsądne, bo tradycyjnie azulejos były przeważnie w tym kolorze. 


Istnieje wiele różnych podziałów azulejos w zależności od tematyki, motywów i rodzajów zdobienia. Mogą przedstawiać alegoryczne sceny, postaci, motywy roślinne lub zwierzęce, szachownicę, wzory podobne do tych na dywanach. Może być tak, że na jednej płytce jest jeden kwiat, gałązka, liść albo kilka płytek składa się w jeden większy obrazek.

Tu tylko kilka z wielu wzorów na kamienicach. Widać, że Portugalczykom nie brakuje fantazji. Jeden wzór na cały dom to nuda, czasami zdarzały się budynki z trzema różnymi wzorami w kilku różnych kolorach, nie zawsze do siebie pasujących, ale kto by się tym przejmował.





Zdjęcia albo moje albo Google Street View. Google Street View jest świetne, do chodzenia po ulicach miast i przypominania sobie miejsc, w których się było. Zrobiłam sobie wirtualny spacer z domu, w którym mieszkałam na plażę, przypomniałam sobie niektóre miejsca w Porto, które widziałam. Całkiem dobra rozrywka, szczególnie w taki zimny i pochmurny dzień jak dziś.

2 komentarze:

  1. Te łazienkowe płytki jeszcze jakoś można znieść (czasem nawet mają swój urok), ale domek barbie... :D
    Znów się potwierdza to, że naturalne materiały (jak tutaj kamień, ale też glina, drewno) zawsze będą wyglądały najlepiej, do tego lepiej sprawdzają się w użytkowaniu. Marzy mi się taki domek hobbita, cały z gliny, nawet mam trochę wprawy w budowie z ekologicznego wolontariatu, może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko może być ładne i ciekawe, byle z umiarem;) mi jakoś najbardziej te niebieskie azulejos się podobają. Domek hobbita - genialny pomysł, choć nie wiem, czy dobrze bym się czuła w miejscu z niewielką ilością okien.

    Ja uwielbiam kamień i drewno. Z gliną niewiele miałam do czynienia

    OdpowiedzUsuń